Jak byłem mały, uwielbiałem oglądać w telewizji występy cyrkowców. Takich co skaczą, machają jakimiś pałkami i robią zabawne salta. Najbardziej zachwycało mnie chodzenie po linie, kilka metrów nad ziemią. Oczywiście w telewizji była to niesamowita wysokość - "Mamo, patrz jak oni są wysoko!". Uwielbiałem ten dreszczyk emocji, jak na środku liny cyrkowiec lekko się pochylał, by dodać swojemu pokazowi odrobiny dramatyzmu. Za każdym razem wiedziałem, że nie spadnie, ale obawy pozostawały.
O, "Ekwilibryści" - tak się nazywali. W moim ówczesnym języku brzmiało to jako "efilimiści", czy coś takiego...
Dyrektor cyrku wychodzi na arenę, główne światło skierowane jest na jego twarz. Trochę mruży oczy rozglądając się za ochotnikiem po sali...
Zapraszamy na show z ludźmi chodzącymi po linie! Niezwykłe emocje! Pasja, niepewność, ryzyko, igraszki z samym Bogiem! Dzisiaj zaryzykuje... ten pan!
Nie ukrywajmy - każdy z nas jest cyrkowcem, który w pewnym momencie życia wchodzi na linę. Widzimy ją już za młodu, ale boimy się wejść. Potem chcemy to zrobić, ale nie umiemy. Aż w końcu, wchodzimy po tej wysokiej drabince i przed oczami setek ludzi prezentujemy swój popisowy numer. Wchodzimy, idziemy. Niby proste - czemu nie zrobiłem tego wcześniej? Było tak jak ze wszystkim. Najpierw strasznie, potem niepewnie, może trochę się zachwialiśmy, a na końcu stwierdzamy jedno.... żal
Żałujemy wielu rzeczy. Czasem to, że w ogóle weszliśmy na linę, czasem zejście z liny, trochę częściej to, że nie weszliśmy na linę kilka lat temu, bo teraz pewnie bylibyśmy znanymi cyrkowcami. Teraz na cyrkowanie jest za późno. Nie cieszymy się z tego, że byliśmy na górze, chodziliśmy i ryzykowaliśmy - zawsze jest coś nie po naszej myśli. Złemu tańcerzowi prącie w tańcu mrowi.
Ale warto to zrobić. Dla samych owacji. Czasem dyrektor "Cyrku co się życiem nazywa" zmienia nam liny i każe wchodzić ponownie. Raz daje postrzępioną i cieniutką miłość, grubą karierową, przyjemną przyjacielską lub śliską pieniężną.
Czy wejdziesz na swoją, jak cię dyrektor zawoła?
Ps. Raz naprawdę byłem w cyrku - miałem 4 lata i zasnąłem w połowie :(
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz