sobota, 13 czerwca 2009

Analfabet - część I

Seks analny to w naszym społeczeństwie temat tabu. Nikt nic nie wie, nikt nie robi, nikt nie widział. Przełamię stereotyp seksu analnego jako tajemnicy państwowej.

Najpierw trochę historii - seks analny był bardzo popularny już w czasach starożytnej Grecji - stąd nazwa "Miłość grecka", jako stymulacja okolic dupnych. Niestety, greków zabili Rzymianie i od tamtej pory, od tyłu znaczyło głównie na pieska.

Rzymianie bowiem nie lubili anala. Jako kraj, który dość wcześnie przyjął religię chrześcijańską - głęboko twierdzili, że seks analny to grzech, gdyż jest za blisko krzyża, co pozostało do dzisiaj. Nie mówią tego otwarcie, ale to jest jedyne logiczne wytlumaczenie, jakie zna ludzkość.

Rzymian (prawie) zabili mieszkańcy bliższego oraz troszkę daleszego wschodu. W Islamie mamy jasno powiedziane: Przeklęty jest ten, który zbliża się do swej żony przez odbytnicę. Słowa Mahometa można dowolnie interpretować, lecz ogólnikowy sens pozostaje jasny - dupa śmierdzi kupą, a co śmierdzi to nie tykać.

No i właśnie. Dupa śmierdzi kupą - jest to podstawowy argument przeciwników "grotołażenia". To, ze kupa śmierdzi, jest oczywiste, ale od razu dupa? No proszę - okazuje się, że nie do końca! Obecność miejsca, gdzie jedzenie traci swe walory smakowe i estetyczne nie jest wbrew pozorom niehigieniczne! Wystarczy poświęcić odrobinę czasu na pielęgnacji "zatyla" i proszę - można podawać na złotych półmiskach.

Część II wkrótce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz