Niestety, fundacja "Dupa i lodzik bez granic" ograniczyła nam fundusze badawcze i musimy się streszczać z 2 częścią analfabetu - dzisiaj artykuł sponsorowany przez prywatnych inwestorów.
Nie wszyscy wiedzą, że anal to sentencja zapożyczona z języka staromurzyńskiego - Jakob Grimm, znany na całym świecie językoznawca podaje, że oznacza to "Małe, ciasne, ale własne" W historii staromurzyńskiej anal był postrzegany jako cielesny odpowiednik domu, ogniska rodzinnego i bezpieczeństwa. W dzisiejszej kulturze zapomniano o tych światłych poglądach, a skupiono się na innych procesach.
Także buddyjskie czakramy podają podobne znaczenie tego uroczego miejsca - dolny czakram człowieka jest uznawany jako źródło spokoju, ciszy i przyjemności. Mnisi w małej wiosce w górach tybetu opanowali nawet technikę analomedytacji - mruczenie i telepanie dupy. Podobno daje wielką energię witalną, a na pokazach zarabiają 2 dolary za godzinę.
W kulturze europejskiej niestety zapomniano o tych wpływach z południa i wschodu, a zbudowano własne, mylne spostrzeżenia. Na szczęście parlament europejski pracuje nad nowelizacjami na temat seksu odtylnego i już niedługo na ślubnym kobiercu, kapłan zamiast słów "możesz pocałować pannę młodą" będzie używał sformułowania "możesz zapiąć pannę młodą w smerfne oczko".
Dzisiejszy odcinek Analfabetu sponsorowały literki z, ł oraz o. Dziękujemy za wsparcie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz